Zadłużenie mieszkańców wobec gminy z tytułu bieżących czynszów oraz roszczeń windykacyjnych osiągnęło astronomiczną kwotę około 8,5 miliona złotych. Co gorsza, ta finansowa dziura rośnie w zastraszającym tempie około 700-800 tysięcy złotych rocznie. System wydaje się bezradny, a my jako gmina oficjalnie dotujemy, przydzielając mieszkania już trzeciemu pokoleniu ludzi, o których z góry wiadomo, że za nic nie zapłacą.
Absurd systemu: Trzecie pokolenie dłużników Gmina ma ustawowy obowiązek zapewnienia lokali osobom z wyrokami eksmisyjnymi z zasobów prywatnych czy spółdzielni. Wiele z tych osób wykazuje zerowe dochody, więc jak przyznają same władze, założenie, że będą one płacić czynsz, jest "raczej trudne". Ściągalność czynszów w gminie wynosi co prawda około 90%, jednak rzetelni lokatorzy systematycznie wykupują swoje mieszkania, podczas gdy grupa dłużników ani myśli zniknąć. Prezes GKTBS podczas komisji podsumował to szokującym wyznaniem: "...w tej chwili przydzielam mieszkania trzeciemu pokoleniu tych osób, które nie płacą i płacić nie będą".
Praca nie hańbi, ale rano po meczu trudno wstać Gmina stara się dawać dłużnikom szansę na wyjście na prostą, oferując możliwość odpracowania zaległości czynszowych. Wystarczą chęci, gmina zapewnia nawet narzędzia kamizelki ostrzegawcze, a przepracowane godziny pomniejszają dług. Jak to wygląda w praktyce? Prezes GKTBS ujawnił, że w wyznaczonej grupie jest około 20 osób do odpracowywania długu. Niestety, w niektóre dni chętnych brak. Jak barwnie ujął to prezes: "...bywa, że w taki dzień jak poniedziałek, gdzie po jakimś dobrym meczu czy coś, no ciężko się zebrać rano i nie przychodzi nikt".
"Tylko śmierć chroni przed egzekucją" Władze zapewniają jednak, że nie odpuszczają. Lokatorom z problemami, ale wykazującym dobrą wolę, długi rozkładane są na raty (nawet na 36 miesięcy), a gmina przestaje naliczać odsetki. Zdecydowana większość spraw ląduje jednak w sądzie i u komornika, co generuje kolejne koszty obciążające dłużnika. Prezes GKTBS przypomniał na komisji swój słynny cytat z prasy lokalnej: "tylko śmierć chroni przed egzekucją". Gmina pilnuje, by wyroki sądowe (ważne 10 lat) były stale odnawiane. Nawet jeśli ktoś przez całe życie unikał legalnej pracy, gmina i tak upomni się o swoje, gdy tylko dłużnik nabędzie prawo do emerytury. Dług ulega umorzeniu dopiero po śmierci dłużnika.